O mnie

Byłam prześladowana w szkole

Przyszedł początek roku szkolnego, dla niektórych to nawiązanie lub kontynuacja przyjaźni. Czas spędzony miło, w gronie ulubionych koleżanek i kolegów. Dla innych to może być koszmar, jak przetrwać, jak nie dać się zastraszyć, jak nie popaść w depresję i chociaż trochę kochać swoją osobę w świecie pełnym szkolnej nienawiści. Dzisiejszy wpis nie będzie przyjemny i delikatny. Chcę nawiązać do prześladowań w szkole. Od dawna takie sytuacje mają miejsce, ale niestety o tym się nie mówi. Wychowawcy rozkładają ręce i komentują: taki wiek, nic nie możemy poradzić.

Byłam kozłem ofiarnym

Myślę, że jest to najbardziej trafne sformułowanie dla mojego przypadku, otóż muszę się przyznać, że w czasach szkolnych nie byłam przebojową i rozgadaną dziewczynką tylko SZARĄ MYSZĄ. Niczego nie pragnęłam tak jak, prawdziwej przyjaźni i zrozumienia. Chciałam być akceptowana i kochana. W domu rodzinnym miałam wszystko. Nie mogę zarzucić braku miłości ze strony rodziców i najbliższej rodziny, ale ja chciałam akceptacji rówieśników – a o to było trudno. Byłam spokojnym dzieckiem, od samego początku miałam problemy zdrowotne i moja odporność nie była na najwyższym poziomie. Bardzo rzadko wychodziłam bawić się z innymi dziećmi na zewnątrz, bo od razu kończyło się to zapaleniem zatok i dwutygodniową infekcją. Dodatkowo nosiłam okulary, które miały bardzo grube szkła. Teraz to nie jest problem, można wszystko wycieniować, w tamtych czasach – no cóż. Nie akceptowałam siebie, porównywałam się z brzydulą – Ulą. Dodatkowo dla wszystkich byłam inna. Teraz nawet wiem, że rodzice moich kolegów z klasy, źle wyrażali się na temat mojej rodziny, bo niby skąd w małym człowieku tyle podłości.

Nie chodziłam na lekcje religii

To był w moich czasach gwóźdź do trumny. Nie wyobrażacie sobie, do czego byli zdolni koledzy ze szkoły byle mi tylko dopiec. Zaczęło się już od przedszkola, prawie nikt nie chciał się bawić z inną dziewczynką. Trwało, aż do liceum. Jednak najgorszy okres w moim życiu to zdecydowanie podstawówka i gimnazjum. Dziewczyny mnie często zaczepiały i zdejmowały gumki do włosów. Śmiały się ze mnie w różnych sytuacjach i dokuczały. Zazwyczaj jak się na mój temat wypowiadały, to używały przy tym mojego nazwiska. Nie będę go tutaj ujawniać, ale przyjmijmy na potrzeby artykułu, że nazywałam się Michalska. Padały takie teksty: Nic nie mów, bo Michalska idzie albo Michalska usiadła na ławce, chodźmy gdzie indziej. Najgorszy koszmar był, wtedy gdy chciałam porozmawiać z moją przyjaciółką, bo jak zwykle o coś się posprzeczałyśmy, a one ją obstawiały na każdej przerwie i nie pozwoliły zbliżyć się nawet na krok. Ktoś może to potraktować, jak dziecięce przepychanki, ale wierzcie mi do dzisiaj mam łzy w oczach, gdy zacznę wspominać.

Nie byłam złą uczennicą, dobrze się uczyłam i miałam wzorowe zachowanie. Inni uczniowie, którzy mieli również dobre oceny, nie mieli takich problemów. Tylko ja, bo byłam inna, a wyrzutków społecznych traktuje się najgorzej. Nie chodziłam na dyskoteki szkolne, bo i tak każdy się ze mnie śmiał albo nie chciał tańczyć. Na wycieczkach szkolnych, nie miałam z kim siedzieć, trafiała mi się przypadkowa osoba lub opiekun wycieczki. Na koniec roku nawet jeden łobuz z klasy rzucał we mnie cegłą. Czyż nie wspaniałe wspomnienia?

Z roku na rok coraz gorzej

W gimnazjum wyzwiska były coraz śmielsze, szłam korytarzem a ktoś wołał „Ty K**wo” dodawał przy Tym rodzaj wyznawanej przeze mnie religii. Dyrektor, który przechodził – nawet nie zareagował. Jak myślicie, skąd to się brało? Dziecko samo wpadało na takie genialne pomysły, czy było to przedmiotem rozmów przy stole?
Bałam się zostawiać swoich rzeczy w szatni, bo ciągle coś było nie tak. Nie raz ktoś zabrał mi trampki albo napisał na mojej kurtce śmierdziel. Pomimo tego, że dbałam o higienę osobistą bardziej niż oni wszyscy razem wzięci. Raz nawet wróciłam do domu w butach na przebranie, bo ktoś mi zabrał kozaki i nie oddał. Rezultat tego wszystkiego był taki, że nie byłam sobą. Nie umiałam się cieszyć, nie potrafiłam wydobyć uśmiechu. Konsekwencje ujawniły się później.

Liceum i wampir energetyczny

Jak mieć pecha to już po całości, W szkole średniej, większość nie zwracała uwagi na wyznanie, ale moja „pseudo przyjaciółka” chciała mieć osobę, na której można trochę poużywać. Najbliższa mi wtedy osoba, zaczęła mnie krzywdzić. Jeszcze bardziej sobą gardziłam, nie miałam żadnego poczucia wartości. Dodatkowo zaczęłam mieć problemy z psychiką. Przyplątała się nerwica lękowa – nie mogłam jeść. Cały czas miałam mdłości i bolał mnie brzuch. Ciągle się bałam tego, co myślą o mnie inni. Nie chodziłam ponad miesiąc do szkoły, bo musiałam trochę przyzwyczaić się do życia z chorobą i lekami. Gdy wróciłam, cała klasa była nastawiona przeciwko mnie. Koszmar powrócił. Zamiast słów wsparcia słyszałam: Włosy masz zbyt puszyste, musisz używać prostownicy. Po co się będziesz tego uczyć, i tak to jest dla Ciebie za trudne itd. Jak nie robiłam, tego, co ona chciała — był FOCH i pogarda w oczach dla mnie. Myślę, że o tym typie osobowości będę pisać jeszcze przy innej okazji, ale możecie sobie tylko wyobrazić, co czułam, gdy byłam nastolatką.

Wnioski

W takim stanie trwałam dość długo, nawet zdecydowanie za długo. Niska samoocena i nieodpowiednie osoby wokół mnie spowodowały, że miałam zaburzenia emocjonalne. Często nie zdajemy sobie sprawy, mówiąc coś bolesnego, jakie to może mieć konsekwencje. Ja nauczyłam się żyć normalnie i cieszyć się życiem, dopiero gdy odcięłam się od złych osób. Zerwanie kontaktu z pseudo przyjaciółką to najlepsza decyzja mojego życia. Ograniczenie spotkań z ludźmi, którzy się naśmiewali i nie wierzyli w moje możliwości to drugi krok, a przede wszystkim docenienie własnej osoby, pokochanie siebie i wiara w to, że mogę wszystko.

Apel do osób prześladowanych:

Wiem, że jest Wam bardzo ciężko. Czasami macie wszystkiego dosyć i nie wiecie co dalej. Rozumiem Was doskonale, jednak chcę Wam powiedzieć, że nie jesteście sami na tym świecie. Zwróćcie się o pomoc do najbliższej osoby, do kogoś, komu ufacie i powiedzcie o swoich problemach. Uwierzcie w to, że jesteście wyjątkowi i macie o wiele więcej możliwości niż prześladowcy. Wybaczcie im, być może oni też mają problemy i w ten głupi sposób próbują się dowartościować. Powtarzajcie sobie każdego dnia, że jesteście wspaniali i dumni z tego, jak wyglądacie i co potraficie. Podejmujcie nowe wyzwania i nie bójcie się porażki. Udowodnijcie swoim wrogom, na co Was stać. Jeżeli będziecie załamani — sprawicie im satysfakcję, jeżeli będziecie dumni i pewni siebie — to dla nich będzie porażka, a może cenna lekcja.
Jeżeli teraz wydaje Ci się, że jesteś nic niewart, to pomyśl sobie, że to stan przejściowy. Masz prawo czuć się źle w takiej sytuacji. Być może w swoich oczach w tej chwili jesteś tylko poczwarką, ale zaraz zamienisz się w pięknego, wielobarwnego motyla.

Jeden komentarz

  • Ngdrggdgc

    Tez w szkole bylam nękana niestety. Interweniowałam u wychówy i było jeszcze gorzej. Żałuje tylko ze nic nie zrobilam, by poszli do poprawczaka, gdyz pozniej sie dowiedzialam, ze moglam ich pozwac. A po latach sie dowiedzialam ze jeden z moich przesladowcow ma dzialalnosc gospodsrcza i w zemscie napisalam maila anonimowego do Urzedu Skarbowego, zeby sprawdzili czy prawidłowo sie rozlicza :). Jeszcze kolejny atak planuję na innego przesladowce. Też nasłanie na niego fiskusa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *