Bez kategorii

Dom bez kota to głupota

Już od dziecka pragnęłam mieć w domu kota. Niestety ostateczna decyzja należała do rodziców, a oni nie byli zachwyceni tym pomysłem. Zgodę na sierściucha otrzymałam dopiero na studiach. Zupełnie przez przypadek znalazłam ogłoszenie. Ktoś likwidował hodowlę i miał na sprzedaż 5-letnią kotkę. Nie wnikałam w szczegóły, czy była to pseudohodowla, czy nie. Zobaczyłam ją na zdjęciu i zapragnęłam mieć. Kizia przyjechała do nas z Tarnowskich Gór. Została dowieziona do Wrocławia, gdzie ją odebraliśmy.

Królowa na Lwiej Skale

Pierwsze dni

Musicie wiedzieć, że było to dla mnie duże wyzwanie. Wyobrażenia zderzyły się z rzeczywistością. Nie będę Wam opowiadać, jak było pięknie i kolorowo, bo wcale nie było. Jeszcze tego samego dnia kot zniknął, rozpłynął się w powietrzu. Obejrzałam się tylko na chwilę, a ona schowała się w takim zakamarku, że do dziś zachodzę w głowę, gdzie to mogło być. Przepłakałam cały wieczór, ponieważ byłam pewna, że uciekła przez okno. Nie wiedziałam jak to możliwe, ale brałam pod uwagę. Dopiero w nocy usłyszałam skrobanie w kuwecie, co dało mi sygnał, że wróciła.

W dzień była bardzo wystraszona i chowała się po kątach. Nie wychodziła do mnie i nie reagowała na wołanie. Była dzikusem. Dopiero w nocy opuszczała kryjówkę, żeby zapoznać się z nowym terenem. Byłam bardzo zdziwiona, gdy pewnego razu wskoczyła do mnie i zaczęła mnie obwąchiwać. Żebyście wiedzieli jakich sposobów próbowałam, żeby ją oswoić. Oglądałam zaklinacza kotów i dostosowywałam się do jego wskazówek. Dawałam jej swoje okulary do obwąchiwania, wabiłam na przekąski, patrzyłam głęboko w oczy i powoli mrugałam. Była to dla niej informacja, że nie mam złowrogich zamiarów.
Dzięki temu kroczek po kroczku zaczęła rodzić się między nami relacja. Do przyjaźni była jeszcze daleka droga, ale byłam gdzieś na początku ścieżki.

Wtedy byłam jeszcze chudym, słodkim pieszczochem

Cały czas pod górkę

Pojawiła się ruja. Kizia przestała racjonalnie myśleć. Cala moja praca poszła na marne. Na domiar złego miały miejsce dwie równoległe sytuacje. Kot klimatyzował się w nowym domu, a ja miałam obronę pracy licencjackiej i lada dzień podejmowałam pracę. Ruja była naprawdę okropna. Kotka krzyczała we wniebogłosy i przypominało to bardziej płacz dziecka niż miauczenie. Nie mogłam spać, denerwowałam się, bo dosłownie wszędzie był żwirek. Robiła mi na złość. Drapała, załatwiała się poza kuwetą. Istny koszmar. Muszę się ze wstydem przyznać, że wtedy już miałam różne myśli. Byłam tak bezsilna, że myślałam o tym, żeby ją oddać. Gdy okres rui na chwilę ustąpił, udałam się niezwłocznie do weterynarza i kotka została wysterylizowana.

Gdy przyjechałam ją odebrać, już po operacji chciało mi się płakać. Biedulka była owinięta i dopiero budziła się po narkozie. Wróciłyśmy do domu i wtedy stało się coś niesamowitego. Ułożyłam ją na kocu i naprawdę nie wymagałam, żeby korzystała w tym stanie z kuwety. A ona mimo bólu i ogłupienia doczołgała się tam. Ta scena na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Wtedy narodziła się przyjaźń. Kizia zaakceptowała mnie jako swoją właścicielkę lub niewolnicę – nieważne. A ja? Każdego dnia przelewałam na nią ocean miłości.

Płynie czas

W lipcu minęło 5 lat, odkąd jest z nami. Szczerzę przyznaję, że nie wyobrażam sobie domu bez niej. To kochany pieszczoch, który potrafi wzbudzić pozytywne emocje, nawet gdy ma się największą chandrę. To dzięki niej nie brzydzę się niektórych rzeczy, które kiedyś mnie odrzucały. Po prostu wiem, że trzeba posprzątać i tyle. Zdarzało się, że zmieniałam pościel trzy razy dziennie, bo księżniczka się odkłaczyła. Cóż, czasami nie da się przewidzieć, do czego kot jest zdolny.

Gdy w grudniu zachorowała, robiliśmy wszystko, żeby jej pomóc. Dopiero czwarty lekarz zdiagnozował u niej kamienie na pęcherzu. Wcześniej wmawiano mi, że kotka jest zestresowana nową sytuacją. Musicie wiedzieć, że doszło do tego w krótkim czasie, po tym, jak wyszłam za mąż. Diagnozy były naprawdę różne. Nawet kupiłam jej feromony do kontaktu, żeby tylko poczuła się lepiej. Oczywiście przyczyna była zupełnie inna i dopiero operacja zażegnała wszystkie nasze problemy.

Sama słodycz 😉

Patrząc na te wszystkie lata z Kizią, stwierdzam, że nie łatwo być właścicielką kota. Musimy się zgodzić na potencjalne straty. Nowa sofa została bardzo mocno pogryziona i podrapana. Do tego stopnia, że pianka wyszła na wierzch. Gdy zapomniałam schować torebki, ta zyskała nowy wzór. Cóż może kocie pazury będą kiedyś w modzie. Musiałam wyrzucić dywan z pokoju, bo jakimś cudem niewychodzący domowy kot dostał pcheł. Zdarzyło się, że obudziłam się z kocimi wymiocinami we włosach. Takiej odżywki nikomu nie życzę! Jednak dziękuję, że nigdy nie zesikała mi się na laptopa czy w buty. A znam ludzi, którzy tego doświadczyli. Jeżeli czytacie ten tekst, to serdecznie Was pozdrawiam. Na takie sytuacje nikt nie jest przygotowany, ale musi się ich spodziewać.

Nagroda jest naprawdę wielka. Kocia miłość jest przepiękna i chwila, gdy dzikus zamienia się w słodkiego mruczka. Kiedy masz zły dzień, możesz po prostu wypłakać się w mięciutkie futerko. Innym razem przytulasz mruczącą kulkę i wyjawiasz wszystkie swoje sekrety albo niecne zamiary. Po pewnym czasie nie przeszkadza Ci żwirek pod stopami, czy sierść na czarnych ubraniach. Przymykasz oko na małe i duże wybryki, bo najważniejsze jest to, że Kicia jest tuż obok. Życzę Wam dużo kociej miłości!

komentarzy 6

  • FotoHart

    Niestety tak to z kotami bywa na początkach – nie ma kolorowo.
    Pamiętam do dzisiaj, jak moja kotka gdy tylko moja mama już przyniosła do domu – chowała się i bała kontaktu z nami. Niestety. Lecz dzisiaj to staruszka, która kocha i łasi się cały czas, przytula i nie opuszcza domu bo jej tak wygodnie 🙂
    A Twoja malutka to taka jest słodka! 🙂

    • nienotowana

      Koty jak ludzie, mają różne charakterki. Moja to taki mały strachulec. Czytałam wpis Grzesia i jestem w szoku, że kot który nie zna tymczasowego opiekuna może być takim pieszczochem. Moja by mi nigdy nie wybaczyła gdybym ją gdzieś zostawiła na przechowanie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *