Recenzje

Król lew – moje przemyślenia po obejrzeniu filmu.

Wczoraj byłam w kinie, na Królu Lwie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak płakałam, na jakimś filmie. Wstyd się przyznać, ale pierwsze łzy spłynęły mi po policzku już na pierwszej piosence. Gdy usłyszałam słowa: „Przychodzimy na świat tak bezradni”. Od razu wyszła mi gęsia skórka, przecież to była piosenka mojego dzieciństwa! Z pewnością wielu z Was, kojarzy Krąg życia z pierwszą wersją –
„Odkąd los rzucił nas tu na ziemię”. Do takich osób należy mój mąż i był zniesmaczony, że w filmie wykorzystali tę drugą. Mimo tego bardzo mu się podobało.

Uwaga, jeżeli nie widziałaś/ widziałeś filmu, a nie chciałabyś/chciałbyś stracić przyjemności z oglądania – nie czytaj dalej, bo mogą pojawić się spoilery.

Jakie są moje odczucia?

W moim sercu na zawsze pozostanie bajkowy świat Simby, ale muszę przyznać, że film również do mnie trafił. Początkowo zastanawiałam się jak to, będzie? Czy nie będę się czuła tak, jak bym oglądała film przyrodniczy? Tak się nie stało, postacie zwierząt były naturalne, ale dubing sprawił, że szybko poczułam ten klimat.
Historia się nie zmieniła, co prawda twórcy dodali kilka swoich elementów, ale nie działały one na niekorzyść. Pojawił się wątek Nali, która ucieka z lwiej skały i została zmieniona scena, gdy Skaza zachęcał hieny do zawarcia sojuszu. Pozostałe sceny zostały odtworzone prawie klatka po klatce niczym w pierwowzorze.

Co mi się nie spodobało?

Duży smutek wywoła u mnie zmiana niektórych piosenek. Już nie mówię tutaj o samym śpiewaniu i intonowaniu niektórych dźwięków, fakt mnie to delikatnie raziło. Być może nikt poza mną tego nie zauważył. Mam to szczęście, że byłam tym pokoleniem, które nie miało od samego początku komputera i nie wyszukiwałam tekstu w Internecie. Sama zatrzymywałam poszczególne fragmenty i skrupulatnie zapisywałam w zeszycie. Później wychodziłam do ogródka, za domem i śpiewałam na całe gardło piosenki, ucząc się ich przy okazji na pamięć. Zabrakło mi w scenie z Cmentarzyska Słoni, niemal pieszczotliwego tonu Skazy i słów: „zachęcam do zgody, a będą nagrody, kiedy spełni się to, o czym śnię”. Z kolei w utworze „Miłość rośnie wokół nas”, aktorzy śpiewali na dwa głosy i tutaj obstaje przy pierwszej wersji.

Czego zabrakło?

Niestety zabrakło dla mnie najważniejszej kwestii, która wyryła się w mojej pamięci. Była to scena, kiedy Simba w rozmowie z Rafiki mówił o przeszłości. Dokładnie pamiętam słowa młodego króla, który tłumaczył, że to, co się wydarzyło to przeszłość. Wówczas mądra małpa zdzieliła go kijem w łeb i udzieliła cennej lekcji. To wtedy Simba zrozumiał, że przeszłość jest przeszłością, ale boli nadal. Obudził się ze snu Hakuny Mataty i postanowił działać!

Jeżeli chcecie ponownie przeżyć przygodę z bohaterami „Króla Lwa” gorąco Was do tego zachęcam. Jak już wspomniałam, jestem zachwycona i wzruszona jednocześnie. Mam ogromną nadzieję, że twórcy nie poprzestaną na jednej produkcji i wkrótce będę mogła zobaczyć kolejną część, w odświeżonej odsłonie.

Król lew, (źródło: Disney; edycja: nienotowana)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *