O mnie

Nie lubiłam Harrego Pottera

Gdy wszyscy moi rówieśnicy byli zakochani w szkole magii i czarodziejstwa, ja zaczytywałam się w powieściach dla nastolatek np. „Dziewczyny się zakochują”. Nie potrafiłam zrozumieć fenomenu, jaki wywoływały serie o Harrym Potterze. Jako dorastająca dziewczynka nie lubiłam tego typu książek i uważałam je za zło konieczne. Ze zdziwieniem przysłuchiwałam się rozmowom, na temat tego, jak koledzy i koleżanki z utęsknieniem czekają na kolejne części. To nie był gatunek dla mnie. Do dziś pamiętam, jak dostawałam gęsiej skórki, gdy widziałam na wystawie miejscowej księgarni „Księcia półkrwi”.

Na szczęście z wiekiem człowiek mądrzeje i ma ochotę spróbować czegoś nowego. Do świata Harry’ego, Rona i Hermiony, naprawdę długo mnie namawiano. Byłam do tego stopnia zniechęcona, że zmieniałam kanał, jak tylko zobaczyłam, że Harry jest w TV. Przełom nastąpił, gdy razem z moją przyjaciółką obejrzałam „Kamień filozoficzny”. Potem były jeszcze dwie kolejne części. Nie byłam specjalnie zachwycona, ale już lepiej reagowałam niż jako dziecko.

Staję się Pottermaniakiem

W wieku 22 lat mój (wtedy przyszły) mąż, który swoją drogą był uzależniony od Harry’ego, zachęcił mnie do kontynuacji przygody z magicznym światem. Zaczęłam czytać książki. Początkowo uważałam, że są one dla dzieci ale ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu słowa były wręcz pochłaniane przeze mnie. Tak bardzo mi się spodobało, że połykałam je w całości. W czasie czytelniczego szaleństwa oglądaliśmy filmy. W ten sposób książkowy świat bohaterów przeplatał się z tym prezentowanym na ekranie. Pamiętam dokładnie moment, gdy obejrzałam cześć 6, ponieważ zakończenie tak bardzo mnie poruszyło, od razu chciałam przejść do „Insygniów śmierci”. Niestety, nie mogłam tego zrobić, bo najpierw musiałam ją przeczytać, a książki nigdzie nie było! Wtedy jeszcze nie mogłam sobie pozwolić, żeby iść do Empiku i zakupić kolejny egzemplarz. W bibliotekach też były liczne braki, dlatego czekałam. Na Allegro zamówiliśmy używaną serię i w jedną niedzielę dobrnęłam do końca.

Pottremaniactwa ciąg dalszy

Jeżeli myślcie, że na tym etapie zakończyłam przygodę z tym niezwykłym światem, to jesteście w błędzie. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie, ile razy powtórnie oglądałam wszystkie filmy od deski do deski. Ponadto miałam przyjemność jeść fasolki różnych smaków. Dam Wam dobrą radę — strzeżcie się smaku kurzu, bo jest naprawdę ohydny.

Rok temu odwiedziliśmy Escape Room – Harry’ego Pottera we Wrocławiu. Było magicznie i nietuzinkowo. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, ponieważ może pewnego dnia sami zechcecie zobaczyć to miejsce i się przekonać. Byliśmy tylko we dwójkę i udało nam się wyjść. To była niezwykła przygoda i przyjemność tego doświadczyć. Organizatorzy zabawy naprawdę zadbali o szczegóły. Czasami bałam się, że Voldemort wyskoczy znienacka. Zagadki były przemyślane i musieliśmy włożyć trochę wysiłku, żeby je rozwiązać. Opowiedzenie się po stronie dobra czy zła nie jest takie proste. Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy dokonać wyboru.  

Innym razem z okazji dnia dziecka, poszliśmy na koncert, gdzie motywem przewodnim był Harry Potter. Gdy słuchałam dźwięków orkiestry symfonicznej, usta same układały się w uśmiechu. Nie brakowało też momentów wzruszenia i łzy napływały do oczu.

Na tym nie koniec Harry – wariacji. Codziennie przed zaśnięciem, a trwa to już 3 lata. Słuchamy audiobooka, gdzie Piotr Fronczewski ponownie otwiera przed nami drzwi Hogwartu i zaczyna kolejną opowieść. A my dzięki temu bez problemów oddajemy się w ramiona Morfeusza.

Mam dosyć bycia mugolem!

Na koniec tylko Wam powiem, że role się odwróciły. Teraz ja namawiam znajomych do przeczytania Harry’ego Poterra. Bardzo często żałuję, że jestem zwykłym mugolem i nie mam umiejętności magicznych. Bardzo chciałabym mieć umiejętność teleportacji, by móc podróżować po całym świecie. Proszek Fiu, być może też okazałby się wystarczający. Chciałabym za pomocą legilimencji odczytywać myśli drugiej osoby i mieć pelerynę niewidkę.

Czy są wśród Was Pottermaniacy? A może macie bzika, na innym punkcie i chcielibyście się tym podzielić? Gorąco zapraszam do dyskusji!

komentarzy 9

  • AMN

    Ja przeczytałam tylko trzy części, mam bluzę, krawat i chyba wisiorek z Insygniami Śmierci, ale nie jestem jakąś wielką fanką HP 😉 Wolę inne książki 😉

    • Nienotowana

      Ja jeszcze takich gadżetów nie mam. Naszyjnik z instygniami to świetny pomysł Też lubię czytać inne książki. Powieści obyczajowe są najbliższe mojemu sercu. Może mi coś ciekawego polecisz 😉

  • Marzycielka

    Moja przygoda z hp zaczęła się tak naprawdę od oglądanie filmów.Pamietam to do dziś jak co tydzień w piątek siadałam przed telewizorem by oglądać kolejna część hp.Na książki tak naprawdę natknęłam się przez przypadek u mojej kuzynki na wakacjach.Kiedy to wychodząc że prysznica zobaczyłam kilka książek stojących na półce.Podeszłam do niej i chwyciłam pierwszą książkę z brzegu i nie zgadnijcie ak natknęłam się na pierwszą część hp.I tak zaczęłam się moje przygoda z magicznym światem.

    • nienotowana

      Super, że książka sama Ci wpadła w ręce ? Ja u koleżanki, wiele razy ją widziałam na półce ale to było w czasie gdy nie byłam miłośniczką. Dlatego omijałam HP szerokim łukiem ?

    • nienotowana

      Doskonale Cię rozumiemm. Kiedyś mój dziadek chciał, żebym uczyła się języków. Dlatego wielokrotnie proponował mi jakieś książki po angielsku lub po niemiecku. Wtedy nie chciałam, teraz wiem co miał na myśli.

    • nienotowana

      Cieszę się Natalia, że pływasz. Bo z tym ciałem to u mnie też różnie bywa. Czasami w połowie drogi,która mam do przepłynięcia zatrzymuje się. Nogi machają ale ja płynę w miejscu ? Wczoraj obserwowałam żółwia znajomych, który dopływa do szyby i biedny chce dalej ale nie może. Normalnie siebie w nim widzialam ? Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *