Recenzje

„Za zamkniętymi drzwiami” – recenzja

Gdy skończyłam czytać „Za zamkniętymi drzwiami”, byłam bardzo poruszona. Mój puls był przyspieszony, a oddech nieregularny. To moje pierwsze spotkanie z B.A. Paris. Nie często sięgam po tę kategorię, jednak ta pozycja przypadła mi do gustu. Książka od jakiegoś czasu utrzymuje się na rynku wydawniczym, spotkałam się z różnymi opiniami na jej temat. Sama musiałam się przekonać o jej wartości.

Już od samego początku autorka buduje nastrój, czytając kolejne strony, tylko wyczekiwałam, momentu, kiedy coś się wydarzy. Wiedziałam, że opisana idealna rzeczywistość to tylko gra pozorów. Niewątpliwie dużym plusem jest podział historii na dwie strefy czasowe. Teraźniejszość i przeszłość zazębiają się ze sobą. Bardzo podobało mi się rozwinięcie jednego wątku, który był retrospekcją wydarzeń, i urwanie historii w najciekawszym momencie.

Idealne małżeństwo poznajemy w okolicznościach spotkania z przyjaciółmi. Wszystko na pozór wydaje się normalne, mimo tego da się między nimi wyczuć napięcie. Miałam wrażenie, że Grace jest mocno stłamszona przez Jacka, wręcz kontrolowana. Wszystko nabiera jeszcze innych kolorów, gdy poznajemy przeszłość kobiety. Przed poznaniem miłości swojego życia była niezależna, samowystarczalna. Miała bardzo ciekawą pracę, która umożliwiała jej zadbanie o swoje potrzeby i niepełnosprawnej siostry. Po latach samotności spotkała na swojej drodze miłość życia, idealnego mężczyznę, który był odzwierciedleniem dobra. Para niemal natychmiast zdecydowała się pobrać, ona rzuciła pracę, a on kupił jej dom marzeń.

Na tym etapie kończą się wszystkie bajki i pojawia się napis „żyli długo i szczęśliwie”. W tej sytuacji było inaczej. Już noc poślubna zwiastowała, że w ich związku dzieje się coś niedobrego. Pan młody znika, pozostawia swoją małżonkę bez słowa. Drugiego dnia pojawia się i zabiera ją na wakacje życia. Grace z pewnością nie zapomni tego wyjazdu. To wtedy rozpoczął się jej koszmar. Już nie było drogi odwrotu. Jak mogła ujawnić prawdę? Słowa wpływowego mecenasa, który walczy w obronie maltretowanych kobiet, przeciwko jej słowom.

Myślę, że i tak za dużo Wam zdradziłam. To książka, której nie da się odłożyć na później. Gdy zaczęłam ją czytać, nieustannie chciałam wiedzieć więcej. Postać Jacka to obraz psychopaty, który żywi się ludzkim strachem. Działa to na niego jak narkotyk. Z jednej strony chciałam mu się bliżej przyjrzeć, bo wywoływał we mnie sprzeczne uczucia. Z drugiej strony, nienawidziłam go. Nigdy nie chciałabym spotkać na swojej drodze takiego człowieka. Zawsze miał przemyślany plan i z wyprzedzeniem przewidywał sytuację. Muszę przyznać, że czasami byłam pod wrażeniem jego strategii i sposobu działania. Z kolei Grace zrobi wszystko dla dobra swojej niepełnosprawnej siostry, czy jest gotowa nawet na niewolę.

Czasami zastanawiam, się czy do końca znamy ludzi we własnym otoczeniu. Kim tak naprawdę są nasi znajomi, koledzy z pracy. Jaką twarz pokazujemy na zewnątrz, a co skrzętnie skrywamy przed światem. Przecież podobna historia może mieć miejsce na naszych oczach. Często nie mamy świadomości jakie rodzinne tragedie, rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami. Gorąco polecam książkę, być może nie otula jak miły koc, ale z pewnością daje dużo do myślenia. Jak wspomniałam na początku to pierwsze moje spotkanie z tym gatunkiem literackim i z pewnością nie ostatnie.

Moja ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *